Wstęp:
W ciągu ostatnich dziesięciu lat polska kinematografia zmieniła się nie do poznania. Jeszcze pod koniec lat 80. była w całości państwowa. Filmy kręcono wyłącznie za państwowe pieniądze. Powstawały wyłącznie w państwowych firmach producenckich, czyli zespołach filmowych. Gotowe filmy też były państwowe, nie miały konkretnych właścicieli. Dystrybucją zajmowała się jedna państwowa firma. Filmy wyświetlano w państwowych kinach, bo tylko takie wówczas istniały.
Dziś, w 2012 roku, 80% polskich filmów fabularnych powstaje w prywatnych firmach producenckich. Pieniądze przeznaczane z budżetu państwa na produkcję filmów są tak niewielkie, że starcza ich na realizację 3-4 filmów o skromnym budżecie. A rocznie, wraz z filmami telewizyjnymi, powstaje w Polsce 25-40 filmów.
Geneza:
Dramatyczna sytuacja gospodarcza kraju w końcu lat 80. odbiła się także na kinematografii. Aby ją uratować, trzeba było przeprowadzić radykalną reformę. Wymyślił ją Juliusz Burski, pierwszy Przewodniczący Komitetu Kinematografii, cieszący się zaufaniem środowiska filmowego. Poprzednio funkcję tę sprawowali urzędnicy mianowani przez władze. Burski postanowił przekształcić państwową, odgórnie zarządzaną kinematografię, w mechanizm rządzący się prawami rynku. Miał powstać system, w którym wyraźnie rozdzielone zostałyby funkcje producenta, dystrybutora i "kiniarza", czyli sfery rozpowszechniania. Było to zgodne ze zmianami dokonywanymi w całej polskiej gospodarce. Pierwszy niekomunistyczny rząd, a ściślej minister finansów Leszek Balcerowicz, rozpoczął reformę, która miała wprowadzić w Polsce gospodarkę wolnorynkową. Kinematografia musiała nadążać za tymi zmianami.
Niestety, Juliusz Burski nie zdążył wprowadzić reformy w życie. Zmarł nagle w 1990, po roku kierowania kinematografią. Zabrakło nawet aktów prawnych, które trwale zmieniłyby oblicze polskiej kinematografii.
Dzieło Burskiego podjął nowy Przewodniczący Komitetu Kinematografii, Waldemar Dąbrowski. Zgodnie z pomysłem Burskiego, Dąbrowski wprowadził nowy system funkcjonowania polskiego kina, podobny do istniejących na Zachodzie. Zamiast finansować producentów (wówczas jeszcze w ogromnej przewadze państwowych), postanowiono państwowymi pieniędzmi z budżetu ministerstwa kultury dofinansowywać konkretne projekty filmowe. Nastąpiło zrównanie w prawach producentów państwowych i prywatnych.Czas był najwyższy, ponieważ już pojawiły się prywatne firmy producenckie. Ten system, z niewielkimi zmianami, funkcjonuje do dziś.
Państwowe studia filmowe:
Przyjrzyjmy się teraz rynkowi producentów filmowych. W końcu lat 80. działało osiem państwowych zespołów filmowych. W zmieniających się warunkach prawno-gospodarczych, zmieniało się także ich usytuowanie. Przez pewien czas miały pozorną samodzielność, ponieważ były pod wspólną dyrekcją i miały wspólny bilans. Zespół, który nakręcił film cieszący się dużym powodzeniem w kinach, dostawał z podziału środków państwowych na produkcję tyle samo pieniędzy, ile zespół, który w tym samym czasie wyprodukował filmy, które okazały się wielką klapą. Zespoły "kasowe" zaczęły więc żądać niezależności finansowej. W końcu zespoły przekształciły się w studia filmowe nadzorowane przez Komitet Kinematografii. Ich dyrektorów mianuje i odwołuje Przewodniczący Komitetu Kinematografii, on też ocenia działalność finansową studia. Producenci państwowi mają własną osobowość prawną, własne budżety. I tak jak prywatni producenci, funkcjonują w opisanym wcześniej systemie pakietowym.
W ciągu ostatnich kilku lat sytuacja finansowa kilku studiów pogorszyła się tak bardzo, że trzy są dziś w stanie likwidacji: "Profil" Bohdana Poręby, "Dom" Filipa Bajona i "Zodiak" Jerzego Hoffmana.
Działa dziś pięć państwowych studiów: "Tor" Krzysztofa Zanussiego, "Perspektywa" Janusza Morgensterna, "Zebra" Juliusza Machulskiego, "Oko" Tadeusza Chmielewskiego i "Kadr" Jerzego Kawalerowicza. W tych studiach powstają 1-2 filmy rocznie. Niektóre z nich odnoszą duże sukcesy międzynarodowe, np. studio "Tor" było w latach 1992-94 koproducentem słynnej trylogii Krzysztofa Kieślowskiego TRZY KOLORY. Zrealizowany przez Krzysztofa Zanussiego w 2000 roku film ŻYCIE JAKO ŚMIERTELNA CHOROBA PRZENOSZONA DROGĄ PŁCIOWĄ zdobył główną nagrodę na ostatnim festiwalu w Moskwie. Z kolei w studiu "Zebra" powstały m.in. cieszące się ogromną popularnością wśród widzów filmy Juliusza Machulskiego KILER (1997) i KILER-ÓW 2-ÓCH (1999). Pierwszy obejrzało w polskich kinach ponad 2 mln widzów, ten drugi - 1,2 mln.
Te państwowe studia mają prawa do filmów wyprodukowanych u siebie przed 1989 rokiem. Sprzedaż tych filmów różnym telewizjom poprawia nieco sytuację finansową studiów. A nie jest ona wesoła, o czym najlepiej świadczy fakt, że Krzysztof Zanussi kręci swój nowy film prawie za darmo, dzięki przychylności oddanych pracowników, i we własnym domu!